Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2014

Kosmetyczni ulubieńcy września!




Kochani moi, przygotowałam dzisiaj dla was post, gdzie pokażę wam moich kosmetycznych ulubieńców z września. Są to kosmetyki, które już znacie i mogliście przeczytać o nich na moim blogu ale będzie też kilka nowych produktów, które się u mnie sprawdziły i nie wyobrażam sobie bez nich mojej kosmetyczki. Nie będę pisała wam tutaj pełnych recenzji tych produktów, bo każdy z nich zasługuje na osobną notkę gdzie będziecie mogli dowiedzieć się wszystkiego, więc jeśli jakiś z tych kosmetyków nie miał jeszcze swojej recenzji to pojawi się ona w najbliższym czasie! Powiem wam, że ostatnie miesiące mijają mi na intensywnym testowaniu nowych produktów, można oszaleć ale powiedzmy sobie szczerze kto tego nie lubi? Tym bardziej jeśli kosmetyk cudownie pachnie i nie daje nam o sobie zapomnieć. Tak więc testuję i metodą prób, i błędów szukam swoich ideałów. Pewnie u was jest podobnie? 



A teraz już nie przedłużając pierwszy produkt to Catrice Eyebrow Filler Perfecting & Shaping Gel, innymi słowy mówiąc jest to koloryzujący żel do stylizacji brwi, który ma bardzo ładny chłodny odcień brązu, delikatnie nam te brwi przyciemnia a dzięki temu, że zawiera maluteńkie włókienka dodatkowo je wypełnia. Jeśli chodzi o trwałość to moje brwi utrwalone tym żelem trzymają się calutki dzień, kształt pozostaje niezmienny, nawet jakieś niesforne włoski pozostają na swoim miejscu. Cóż więcej potrzeba, jak ten żel kosztuje tylko 10 zł? Tutaj przeczytacie całą recenzję.

Kolejnym ulubieńcem jest też już przeze mnie wspominany lekki krem Alantan Dermoline, o tym produkcie pisałam już recenzję Tutaj , jest to idealny krem pod makijaż, lekki, ładnie nawilża i szybko się wchłania. Jeśli chodzi o podkład to nic się nie roluję, nie waży, nie spływa, na tym kremie podkłady lepiej mi się rozprowadzają i są troszkę trwalsze w ciągu dnia. W dodatku ten produkt jest polecany przy podrażnieniach skóry, koi ją i przyspiesza jej regenerację,

Następnym produktem jest eyeliner w żelu z Maybelline Eye Studio Lasting Drama Gel Liner, długo szukałam dobrego eyeliner'a w żelu i w końcu go znalazłam! Przede wszystkim jest to bardzo ładna intensywna czerń, bardzo łatwo maluje się nim precyzyjne kreseczki ale przy pomocy innego pędzelka niż ten który jest dołączony. Eyeliner pozostaje na powiekach cały dzień w stanie nienaruszonym, jedynym małym minusem jest fakt, że ciężko się go zmywa. Polujcie na promocję,
bo wtedy można go dorwać za 15 zł.

Ostatni produkt z kolorówki to tusz do rzęs Sexy Pulp z Yves Rocher. Kiedy trafił w moje ręce byłam bardzo podekscytowana jak się spisze i czy pochlebne recenzje na jego temat są prawdziwe. Bardzo polubiłam ten tusz, za to, że nie skleja rzęs, nie kruszy się w ciągu dnia, rzęsy są ładnie rozdzielone i wydłużone. A gdy użyjemy zalotki, utrzymuje efekt podkręcony rzęs przez cały dzień. Według producenta ma to być tusz pogrubiający, dla mnie efekt pogrubienia jest delikatny, na pewno nie nazwałabym go tuszem pogrubiającym. ale w pogrubieniu rzęs pomaga mi serum do rzęs z Eveline, o którym przeczytacie niedługo.


Przyszła kolej na coś z pielęgnacji, bardzo polubiłam w tym miesiącu peeling Refresh z Kolastyny z mikrogranulkami złuszczającymi. Peeling zawiera bardzo drobne drobinki, które ładnie oczyszczają nam buzię i pozostawiają ją przyjemnie gładką. Co do działania to zauważyłam, że przy regularnym stosowaniu pojawia nam się mniej zaskórników. W dodatku ma bardzo ładny zapach, który potem utrzymuje się na buzi przez kilka godzin. Musicie jednak wiedzieć, że jeśli ktoś lubi tylko typowe ''zdzieraki'' to nie będzie zadowolony, jednak jeśli ktoś ma wrażliwą cerę albo podrażnioną tak jak ja w ostatnim czasie, to będzie zadowolony.

Następnym moim ulubieńcem, który towarzyszy mi już od lipca, jest szampon z Alterry. Moje dwie ulubione wersje to wersja nawilżająca z granatem i aloesem, i wersja nadająca połysku z morelą i pszenicą, Co do działania to szampony ładnie oczyszczają nam skórę głowy, bez problemu domywają też oleje, w dodatku nie zawierają barwników, parafiny czy silikonów. Włosy pięknie pachną są puszyste i świeższe przez kilka dni. 

Ostatnim ulubieńcem jest oliwka pielęgnacyjna Babydream fur Mama, która ma zapobiegać powstawaniu rozstępów i w dodatku zawiera olej migdałowy, i olej makadamia. Jeśli chodzi o działanie to oliwka pięknie nawilża skórę, pozostawia ją bardzo gładką i delikatną. Oliwka obłędnie pachnie, a  zapach na utrzymuje się bardzo długo na skórze. W dodatku idealnie sprawdza się do olejowania włosów, więc jeśli jej jeszcze nie miałyście to gorąco polecam. 

Znacie któryś z tych kosmetyków? Miałyście je? Jak się u was spisały? Jakie kosmetyki wam przypadły do gustu w tym miesiącu? 

Zapraszam was serdecznie na moje rozdanie!

czwartek, 25 września 2014

Jesienna kosmetyczna wishlista!





Kochani moi bardzo was przepraszam za to, że teraz posty nie pojawiają się zbyt często, w poniedziałek byłam na wyrywaniu ósemek i te kilka dni to był dla mnie koszmar. W dodatku musiałam się przeziębić i zaczyna mnie brać choroba. czyli wszystko to czego teraz najbardziej potrzebuje!:) Nie żartuje już więcej i przychodzę dziś do was z moją kosmetyczną wishlistą na jesień.
Większość produktów będzie wam wszystkim dobrze znana. Zacznę może od mniej znanych produktów i jest to matowy zimny bronzer marki Kobo w odcieniu Sahara Sand. Jest to nowość, która dopiero pojawia się w drogeriach, kosztuje niecałe 20zł. Tutaj możecie zobaczyć jak bronzer prezentuje się w porównaniu np. do Bahama Mama z The Balm czy Honolulu z W7. Dalej znane wam wszystkim pędzelki Zoeva, marzy mi się właśnie ten zestaw 12 pędzelków do makijażu oczu w cenie około 240zł, jak już mówimy o pędzelkach to ucieszyłabym się z pędzla do podkładu H50 marki Hakuro, którego cena to około 32zł. Nie miałam też jeszcze nigdy okazji testowania gąbeczki do makijażu a tą Miracle Sponge z RT poleca cała blogosfera, niektórzy porównują ją nawet do BeautyBlender'a a kosztuje tylko 30zł. Kolejnym produktem jest baza pod cienie marki Hean, z tej firmy testowałam tylko jeden kosmetyk i niestety kompletnie mi się nie spisał, ale jakiś czas temu szukając dobrej bazy pod cienie, trafiłam na nią. Przeczytałam kilka pochlebnych recenzji, gdzie dziewczyny pisały, że radzi sobie z utrzymaniem cieni nawet na tłustych powiekach przez cały dzień. A jej cena waha się w granicach 14zł i jak tu się nie skusić? Następnym produktem jest znany i przez wszystkich uwielbiany rozświetlacz Mary-Lou Manizer z The Balm. który nie należy do najtańszych, jego cena to około 66zł ale to jak wygląda na zdjęciach mówi samo za siebie, a co dopiero jak cudownie musi wyglądać na twarzy. Przedostatni kosmetyk na mojej wishliście to paletka pomadek marki Sleek w odcieniu Tease, nie wiem jak wy ale ja uwielbiam czerwień na ustach tym bardziej na jesień. W dodatku możemy pomieszać ze sobą kolory i uzyskać piękne, nietypowe odcienie na ustach, taka paletka kosztuje w granicach 37zł myślę, że nie jest to dużo biorąc pod uwagę możliwości kolorystyczne jakie możemy uzyskać. Już ostatnia rzecz to paletka korektorów marki Makeup Revolution o której ostatnio huczy w blogosferze, jest to stosunkowo nowy produkt dostępny na naszym rynku i jestem bardzo ciekawa jak się spisze, kosztuje tylko 30zł a jest bardzo uniwersalny. możemy nią wykonturować twarz, wykorzystać jako korektor czy sam podkład.


Jestem ciekawa czy macie któryś kosmetyk? Jak się u was spisuje? 
Może wpadło wam coś nowego w oko?

Zapraszam was na moje pierwsze rozdanie niespodzianka!

niedziela, 31 sierpnia 2014

Marion SPA odżywcza maska kolagenowa z ekstraktem z winogron - recenzja!


 Jakiś czas temu pokazałam wam co wygrałam w małym rozdaniu organizowanym u Retro-moderny, dzisiaj przychodzę z recenzją jednej z otrzymanych nagród jest to Odżywcza Maska Kolagenowa z Marion Spa z ekstraktem z winogron. 

Co mówi nam producent?

Doskonale dopasowany do kształtu twarzy płat hydrożelowy, nasączony serum ze składnikami, które w chwili kontaktu ze skórą, wnikają w jej głąb. Skoncentrowana formuła substancji aktywnych skutecznie przywraca witalność, regeneruje i odżywia skórę twarzy. 

Maska wygodna w użyciu, do każdego typu skóry.

Składniki działają na cerę trójwymiarowo: równomiernie wzdłuż i wszerz jej powierzchni oraz w głąb skóry. Płat nałożony na twarz podnosi jej temperaturę co umożliwia efektywne działanie substancji aktywnych.

Ekstrakt z winogron - zapobiega starzeniu się skóry. Wzmacnia włókna kolagenu i elastyny, powodując, że skóra jest jędrna i elastyczna. Doskonale nawilża i odżywia skórę.

Witamina C - zwalcza wolne rodniki opóźniając proces starzenia się skóry. Poprawia koloryt cery, rozświetla ją i chroni przez szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Działa na skórę kojąco i łagodząco.

Witamina E - tzw. "witamina młodości" - chroni włókna kolagenowe oraz lipidową warstwę naskórka przed zniszczeniem, przeciwdziałając procesom starzenia się skóry.

Witamina A - stymuluje produkcję nowych komórek, regenerując naskórek, dzięki niej cera jest odżywiona i zyskuje zdrowy wygląd. Poprawia elastyczność skóry, zapobiegając jej wiotczeniu.

Niacynamid (witamina B3) - antyoksydant stymulujący produkcję składników nawilżających skórę. Przyczynia się do zwiększenia jej elastyczności i zmniejsza widoczność drobnych zmarszczek.

Sposób użycia: 


Składniki:

Dostępność i cena:

Maska kosztuje w granicach 7 zł, nie wiem czy jest dostępna stacjonarnie, nigdzie jej nie widziałam, ale można ją kupić np. na allegro ale znajdziecie ją także w drogeriach internetowych np. tu

Moja opinia:
Zacznijmy od początku, tak jak zaleca producent dokładnie umyłam i osuszyłam buzię, wyjęłam maskę z opakowania i już pierwszym problemem jaki napotkałam było rozwinięcie, rozłożenie maski. Maska była złożona w formie kwadraciku, bardzo ciężko ją rozłożyć, sprawia wrażenie jakby była przyklejona do siebie, żeby ją rozwinąć musiałam ją ciągnąć ale innego sposobu nie było. W wyniku czego maska w dwóch miejscach się rozerwała. Gdy już nałożymy ją na twarz, kolejny problem jaki możemy napotkać to to, że maska jest troszkę pomarszczona, jej powierzchnia jest lekko pognieciona, co niestety jest trwałe nie da się tego wyprostować, jest to przeszkodą ponieważ utrudnia rozłożenie jej równomiernie na buzi, maska w niektórych miejscach odstaje. 
Gdy już maska była na mojej twarzy zrobiłam sobie 20 minutowy odpoczynek z książką, musicie pamiętać, że ważne jest by być w pozycji leżącej bo maska może nam się ześlizgnąć z buzi. Gdy miałam ją na sobie nie czułam żadnego mrowienia czy szczypania ale skóra była delikatnie ściągnięta. Po ściągnięciu maski, nadmiar serum wklepałam i pozostawiłam do wchłonięcia.
Pierwsze co mogę powiedzieć to to, że maska bardzo ładnie nawilża skórę, ten efekt nawilżenia czułam jeszcze następnego dnia, buzia zaraz po ściągnięciu maski była lekko ściągnięta ale było to przyjemne uczucie, takiej napiętej zdrowej skóry. W dodatku cera była bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Co z efektem odżywienia, które obiecuje nam producent? Jak najbardziej mogę się z tym zgodzić, buzia była ładnie odżywiona i elastyczna.
Pomimo kilku wad, które wam wymieniłam, efekt jest jak najbardziej zadowalający tym bardziej za tak niewielkie pieniądze, jeśli będzie miały okazję ją kupić to myślę, że warto sprawdzić jak spiszę się na waszej skórze. Raz na jakiś czas można zrobić sobie takie domowe spa dla samej siebie a taka maska jak najbardziej nam się wtedy przyda.

Jestem ciekawa jak sprawiła się u was? Miałyście okazję ją testować?
 Macie podobne odczucia do moich?

piątek, 22 sierpnia 2014

Kolejne zakupy! Nowości kosmetyczne z lipca i sierpnia!


Moi kochani dzisiejszy post to znowu zakupy, troszkę mi się tego nazbierało z przełomu lipca i sierpnia, nie mam co dłużej tego trzymać bo jeszcze zapomnę o połowie produktów. Co prawda mam w planach zakupy jeszcze kilku drobiazgów w Hebe i Naturze, ale to najwyżej zrobię mniejszy post z zakupami, nowych kosmetyków nigdy za wiele prawda? 


W mojej pielęgnacji włosów brakowało mocno oczyszczającego szamponu, takiego którego będę mogła używać raz na dwa tygodnie, by dobrze oczyścił mi skalp. Skusiłam się właśnie na szampon pokrzywowy z Barwy, polecany przez większość włosomaniaczek, swój dorwałam w Auchanie i zapłaciłam za niego około 3zł, w ręce wpadła mi też emulsja do włosów z Glorii za mniej niż 4zł. 


Korzystając z promocji, która obowiązywała jakiś czas temu w Hebe, dorwałam swoją szczotkę Tangle Teezer za około 30zł.


 Nie wiem czy wiecie ale w Naturze obowiązuje teraz wyprzedaż niektórych kosmetyków z Kobo, Essence, Catrice, Bell i My Secret. Przecenione są róże, cienie, lakiery do paznokci, ozdoby do paznokci, szminki, błyszczyki i nawet tusze do rzęs z Kobo. Korzystając z tej okazji kupiłam róż w sztyfcie z Catrice za około 12zł, mój jest w odcieniu C01 Feverish, jest też dostępny drugi odcień C02 Daredevil, jest to bardzo ładny taki czerwonawy odcień, właśnie się zastanawiam i może po niego wrócę. Kolejnym łupem jest błyszczyk z Essence z serii Stay with Me w odcieniu 011 Choose Me, uwaga uwaga zapłaciłam za niego 3zł! Z tego co pamiętam ta seria jest już wycofywana , więc tym bardziej warto, a były jeszcze inne kolory;)



 Wpadłam też do apteki kupiłam moją ulubioną maść z witaminą A Retimax 1500 za 5zł z groszami, korę dęby do płukanek za 3zł i nasiona kozieradki w tej samej cenie, kozieradkę wcieram już od kilkunsatu dni, podzielę się z wami swoimi odczuciami za jakiś czas. Może chcenie aby napisała wam o tym jak przygotowuję moją płukankę z kory dębu? Albo podała wam przepisy na moje ulubione płukanki do włosów?


Wybrałam się też do Yves Rocher z zamiarem zakupu szamponu dodającego objętości i odżywki odbudowującej z olejkiem jojoba, szamponu już nie było a za odżywkę zapłaciłam 12zł.
Ostatnio dziewczyny pisały, że za założenie karty stałego klienta w Yves Rocher dostaje się w prezencie tusz do rzęs Sexy Pulp, kilka maseczek, katalog i zniżki na kolejne zakupy, więc nie mogłam nie skorzystać z tej oferty!


 No i Biedronka, kupiłam kolejną butelkę jednego z moich ulubionych płynów micelarnych w tej dużej butli za 8zł. Ostatnio w Biedronce była wyprzedaż kosmetyków kolorowych, widziałam, że dziewczyny pokazywały w zakupach rozświetlacz z Bell, poszukiwałam go dobre parę miesięcy ale nigdzie nie umiałam go dorwać, aż w końcu go dorwałam! Szczęście się do mnie uśmiechnęło, to była ostatnia sztuka za 3zł!
A jednak wtedy gdy już prawie straciłam nadzieję, los mnie nie zawiódł. Jak tam wasze ostatnie zakupy? Dorwałyście coś na wyprzedażach w Naturze? A może jakieś zakupy internetowe? Takie też muszę za niedługo poczynić;)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Recenzja Catrice Eyebrow Filler Perfecting & Shaping Gel – żel do stylizacji brwi



Co mówi producent?
Gęste i perfekcyjnie wymodelowane brwi podkreślają moc spojrzenia. Ten naturalnie przyciemniający brwi żel zagęszcza je i modeluje. Formuła zawiera mini włókienka, które wypełniają brwi bez ich sklejania. Neutralny, brązowy kolor dopasowuje się do każdego koloru brwi. Szybkoschnąca formuła. 

Skład:
 Aqua (Water), Alcohol Denat., Vp / Va Copolymer, Butylene Glycol, Glycerin, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Silica, 1,2-Hexanediol, Nylon-6, Disodium Edta, Tropolone, Sodium Hydroxide, Caprylyl Glycol, Galactoarabinan, Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499 (Iron Oxides), Ci 77891 (Titanium Dioxide).

Dostępność i cena:
Możemy go zakupić w drogeriach typu Hebe czy Natura, wszędzie tam gdzie mamy dostępną szafę marki Catrice, ja swój kupiłam za około 13zł, ale widziałam dzisiaj w Hebe, że możemy go tam dostać za jedyne 10zł!

Pojemność:
6,5ml

Moja opinia:
Gdy kupiłam żel z Catrice i pierwszy raz odkręciłam zakrętkę byłam przerażona jego odcieniem, mocno wpadał w taki ciepły brązowy kolor. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu żel wysycha na piękny zimny odcień, który delikatnie wpada w szarość.  Żel posiada bardzo wygodną szczoteczkę, nie za dużą, którą idealnie możemy nadać ładny kształt naszym brwiom. Co może być zaskakującym faktem to to, że na szczoteczce znajdują się malutkie włoski, które dodatkowo zagęszczają nam brwi. Jeśli się przyjrzycie, całkiem dobrze widać je na ostatnim zdjęciu. To dobra opcja kiedy przypadkowo przy depilacji wyrwaliśmy nie ten włos co trzeba. Włoski nie są nachalne i nie widać ich już po aplikacji żelu, także nie ma co się martwić.  Co do trwałości to moje brwi utrwalone tym żelem trzymają się aż do wieczornego demakijażu, żel bardzo ładnie trzyma je w ryzach, potrafi ujarzmić nawet niesforne włoski, kształt pozostaje niezmienny i nawet deszcz mu nie straszny.  Na jedyny minus tego żelu mogę zaliczyć to, że jest dostępny tylko w jednym kolorze i przez to nie będzie pasował każdemu. Kolor bardzo ładnie stapia się z naszym naturalnym kolorem brwi, przyciemnia je, jest to efekt zauważalny ale nie będzie to mocne przyciemnienie. Dobrze się spisuje też wtedy kiedy używamy go solo, ja jednak wolę ''pełniejszy'' efekt i najpierw uzupełniam brwi cieniem a potem utrwalam całość tym żelem. Co do koloru nie polecałabym go jasnym blondynkom, gdyż może okazać się za ciemny, jest to w końcu brązowy odcień. Natomiast myślę, że dobrze się sprawdzi przy ciemnych blondynkach, szatynkach czy brunetkach.
Polecam go wam bardzo serdecznie, jeśli będziecie miały okazję to warto go wypróbować, taka jakość i jedyne 10zł ? To spełnienie marzeń;))

Za jakiś czas napiszę notkę o tym jak wypełniam brwi i tam będzie mogły zobaczyć go w akcji.

Znacie ten produkt Catrice? Miałyście ten żel? A może używacie czegoś innego?

piątek, 8 sierpnia 2014

Alantan dermoline lekki krem z alantoiną i d - pantenolem 5% - recenzja!




Co mówi producent?
Alantan dermoline lekki krem z 5% zawartością d-pantenolu to kosmetyk do codziennej pielęgnacji skóry niemowląt, dzieci i dorosłych. Łagodzi podrażnienia skóry, wspomagając procesy jej regeneracji. Kosmetyk polecany do pielęgnacji delikatnej skóry całego ciała, szczególnie do skóry twarzy. Idealnie nawilża wysuszoną i skłonną do podrażnień skórę, przynosząc jej ulgę i ukojenie.

Skład:
Aqua, Panthenol and Propylene Glycol, Cetearyl Alcohol and Polysorbate 60, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Octyldodekanol, Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-8, Dimethicone, Allantoin, Ethylparaben, Methylparaben, Propylparaben, Citric Acid.

Moja opinia:
Pierwszy raz usłyszałam o tym produkcie na YT jak polecała go Zmalowana, można go dostać w każdej aptece a cena nie przekracza 8zł, więc pomyślałam czemu nie?
Produkt mieści się w 50g tubce, nie sprawia żadnych problemów przy aplikacji. Dzięki temu, że ma niewielki otwór, mamy pełną kontrolę nad tym ile produktu chcemy wydostać. Ma bardzo delikatny zapach, na skórze już niewyczuwalny.
Kremu używam codziennie rano, jest bardzo wydajny, wystarczy naprawdę niewielka ilość na całą twarz, używam go zawsze pod podkład, idealnie się do tego nadaje, bardzo dobrze się rozsmarowuje, nie zapycha, nie waży się, nie roluje i nie spływa w ciągu dnia. Produkt wchłania się błyskawicznie, tworzy na skórze bardzo delikatny film, bardziej taką warstewkę ochronną, która daje nam satynowe wykończenie na buzi. Nakładam ten krem nawet wtedy kiedy nie używam podkładu, produkt sprawia, że twarz pozostaje przyjemnie gładka w dotyku. Tak jak obiecuje nam producent ładnie łagodzi podrażnienia skóry, w moim przypadku zaczerwienienia po wypryskach, w dodatku wspomaga proces jej regeneracji. Jeśli ktoś jednak liczy na mocne nawilżenie, to może się zawieść, nawilżenie jest ale delikatne, dlatego nie każda z nas będzie zadowolona, ja jestem posiadaczką cery normalnej w kierunku mieszanej i efekt jaki uzyskuję jest dla mnie w sam raz. Nada się też idealnie żeby złagodzić skórę podrażnioną słońcem, jestem bardzo blada, słońce łapie mnie w tempie ekspresowym dlatego o zaczerwienie i poparzenie u mnie bardzo łatwo, a alantan ładnie koi mi te podrażnienia słoneczne.

Czy polecam?
Po takiej opinii nie mogłoby być inaczej, dziewczyny jeśli jeszcze go nie miałyście, to mówię wam warto go wypróbować, nie są to duże pieniądze, a może się okazać, że polubicie go tak jak ja.

Miałyście ten krem? Jak się u was spisał?

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Wygrana w rozdaniu!


Kilka dni temu przyszła do mnie przesyłka z wygraną w małym konkursie organizowanym przez Lidię z bloga Retro-moderna, żeby wygrać trzeba było zrobić print-screen'a strony jej bloga kiedy licznik wybije 200000 wyświetleń, przyznam szczerze, że nie wierzyłam, że uda mi się wygrać! Kilka sekund przed tym jak licznik pokazał 200000 wyświetleń bawiłam się klawiszami klawiatury i w decydującym momencie pomyliłam się i pomyślałam, że teraz to już na pewno mi się nie uda. A jednak udało mi się, wygrałam z innymi dziewczynami przewagą kilku sekund. Więc mogę powiedzieć, że mam szczęście!

Co do wygranych kosmetyków, to wcześniej miałam tylko Peeling z Joanny, bardzo je lubię, świetne zdzierają martwy naskórek i w dodatku pięknie pachną! Co do kolejnego produktu Peelingu z Organic Shop, jest to peeling enzymatyczny, konsystencja przypomina krem a zapach jest przepiękny. Najbardziej jestem ciekawa jak się spisze Maska Kolagenowa z firmy Marion, wcześniej nie miałam takich hydrożelowych masek, więc już nie mogę się doczekać jej użycia. Ostatni kosmetyk to maseczka Intensywnie Regenerująca Keratyna + Jedwab z Biovax'u przetestuję ją razem z mamą i za kilka dni dam wam znać jak się spisała, recenzji pozostałych produktów też możecie się spodziewać w najbliższym czasie.


czwartek, 31 lipca 2014

Zakupy! Nowości kosmetyczne z czerwca i lipca!


Tak jak ostatnio zapowiadałam pojawią się małe zmiany na blogu, zamierzam poszerzyć tematykę bloga o porady urodowe, makijażowe, recenzje kosmetyków, znajdzie się też coś na temat włosów itp. Dlaczego? Już od założenia bloga miałam w planach rozbudowanie go o dodatkową tematykę i podzielenie się moją wiedzą z wami na różne tematy, niestety jakoś nigdy nie mogłam się za to zabrać. Teraz korzystam z tego, że są wakacje i nie zamierzam zmarnować tego czasu. Dzisiaj pokaże wam zakupy kosmetyczne z przełomu czerwca i lipca, recenzji poszczególnych produktów możecie się spodziewać w najbliższym czasie.
A wy o czym chcielibyście przeczytać na początku? Przepraszam was za jakość zdjęć, będę nad tym pracować w najbliższym czasie. Przechodzimy do sedna!



Jeden z moich ulubionych pudrów Rimmel Stay Matte w kolorze OO1 Transparent, regularna cena to ok. 25zł, ale na promocji w Hebe czy Super-Pharm możecie go dorwać za 15zł.


Moje ulubione pigmenty z kobo, kosztują ok. 10zł za sztukę, dostępne w drogerii Natura. Wyżej na zdjęciu od lewej Mint Cream i Sea Shell. 


Złota wodoodporna kredka z Catrice z serii Longlasting w odcieniu 030 Gold Shatterhand. Kupiłam ją na promocji w Naturze, za około 5-6zł.


Matowy bronzer Honolulu marki W7 w pięknym zimnym odcieniu, na zdjęciu wydaje się być bardzo ciemny i pomarańczowy, ale w rzeczywistości taki nie jest. Dostępny w drogeriach internetowych np. tu


Wodoodporny żelowy eyeliner w odcieniu 001 Black marki Rimmel London z pędzelkiem. Cena około 25zł.


Baza pod makijaż Kobo Make-up Primer Matte & Smooth Skin, dostępna w Naturze za ok. 18zł.


Pojedyncze cienie z Kobo, od lewej 120 Steel Blue, 128 Deep Black. Na promocji można je dorwać za około 5zł.


Żel, korektor do stylizacji brwi Catrice Eyebrow Filler Perfecting & Shaping Gel.  Dostępny w Hebe, Naturze za około 14zł.


Ostatnia rzecz to paletka Sleek i-Divine Glory 767. Dostępna na allegro za mniej niż 40zł.